Co za dużo, to niezdrowo

Działania SKS Bałtyk Gdynia, w szczególności działania prezesa Jacka Paszulewicza od ponad roku wywołują zamęt w otoczeniu naszego klubu. Czas z tym skończyć. 

Z góry uprzedzamy - to długi tekst. Mimo że skrócony o połowę. Pewnie przeczytają ci, którzy w ogóle zauważyli, że coś się dzieje. Osoby, które nie znają sprawy, i tak nie mają powodu do niepokoju. 

Zanim odniesiemy się do meritum, pragniemy podziękować rodzicom i zawodnikom za okazane zaufanie w okresie, gdy wokół Bałtyku AP toczy się gra na zdestabilizowanie klubu. Zabiegi SKS Bałtyk mające na celu budowę alternatywnej akademii i przejęcie zawodników, w czym aktywną pomoc deklarowało stowarzyszenie kibiców, wzięły w łeb. 

Teoria a życie

Fragment wypowiedzi prezesa SKS Bałtyk z 3.04.: "Zakładamy, że od 1 lipca projekt akademii zostanie wdrożony. (...) Zakładamy, że część rodziców z dotychczasowej akademii piłkarskiej będzie chciała zasilić nasze szeregi. Oczywiście, otworzymy się na te podmioty, które szkolą młodzież w Gdyni i w ościennych gminach. Ale też liczymy na to, że umowy współpracy z podmiotami spoza samej Gdyni spowodują, że uda nam się stworzyć drużyny, które będą rywalizowały na każdym szczeblu rozgrywkowym. Jeśli nie od 1 lipca, to uważam, że w 2022 roku będziemy mieli zamkniętą całą tabelkę, jeśli chodzi o wszystkie grupy młodzieżowe Bałtyku."

Nawet zwolennicy opcji SKS Bałtyk - a od maja usłyszeliśmy o rodzicach TRZECH zawodników - rozpoczęli sezon 2021/22 w akademii. Mimo że do zamknięcia okienka transferowego dla zawodników do 16 lat pozostaje ponad miesiąc, od lipca zarejestrowaliśmy ponad 40 młodych piłkarzy z kilkunastu klubów, nie wspominając o zawodnikach dotąd niezrzeszonych. Odrębną kwestią jest rozbity na dwie części (SKS i AP) rocznik 2004, ale tu swoją rolę odegrał trener zwolniony przez akademię w marcu z powodów pozasportowych i natychmiast przygarnięty przez prezesa SKS Bałtyk w wiadomym celu. 14 zawodników udało się skaperować, choć nie do końca, o czym napiszemy w dalszej części.

Podziękowania należą się również naszym trenerom. Ci, którzy otrzymali ofertę pracy od SKS Bałtyk, bez wyjątku ją odrzucili. Prezesowi SKS Bałtyk - gdy już było wiadomo, że odchodzą z AP - odmówili również Michał Połomski (dwukrotnie) i Krzysztof Wesołowski. Jeśli napiszemy, że właśnie w nich - czego nikt w klubie nie rozumiał - osobistych wrogów widział zwolniony przez AP trener, otrzymamy obraz, jak Jacek Paszulewicz dba o relacje i wewnętrzny dobrostan. 

Z życia wzięte

Pod koniec sierpnia 2020 prezes SKS Bałtyk otrzymał dobrą okazję, aby poznać się z Jakubem Izdebskim, drugim trenerem U-17, zamienić kilka zdań, zapytać o rocznik 2005, wkrótce będący przedmiotem żądań SKS, może nawet umówić się na kawę i dłuższą pogawędkę. Na NSR rozpoczynał się właśnie mecz 2. ligi woj. Bałtyk AP - SKF Jaguar (nie mylić z AP Jaguar). W protokołach meczowych w rubrykach "trener" wpisano nazwiska: Izdebski (AP) i, uwaga, Paszulewicz (SKF).
Ani przed grą nasz trener nie miał sposobności uściśnięcia dłoni szkoleniowca drużyny przeciwnej, ani po meczu nie doczekał się słowa gratulacji po zwycięstwie. To byłby miły gest, budujący morale 22-latka, prawda? Po trenerze z licencją UEFA Pro można (należy) spodziewać się kształtowania prawidłowych nawyków u młodych trenerów. Chyba że trenera drużyny z Gdańska nie było na meczu... 

To wcale nie jest karkołomna opinia - wszyscy w AP wierzą, że BEZINTERESOWNA komitywa SKS i AP jest możliwa i przyniosłaby wiele dobrego. Zarazem mało kto (nikt?) wierzy, że jest to możliwe za kadencji Jacka Paszulewicza. Nie da się zaakceptować strategii polegającej na skłócaniu środowiska, polityki narzucania swojej racji, co na zewnątrz - dzięki pijarowskiej ściemie - pozornie wygląda dobrze. 

Obraz wewnątrz mało różowy 

W 2020 r. SKS Bałtyk ogłosił współpracę z SKF Jaguar Gdańsk, który w tamtym momencie nie był członkiem Pomorskiego ZPN i nie miał żadnej drużyny zgłoszonej do rozgrywek. Przed startem sezonu 2020/21 zgłosił jedną. W lipcu 2021 - nawet dwie, po czym obie zostały... wycofane dwa dni przed inauguracją rozgrywek. Nawiązując do słów prezesa z początku tekstu, jaskółki nam doniosły, że niechętnie do współpracy z SKS Bałtyk odniosły się co najmniej trzy gdyńskie kluby. Wiemy o czwartym, który wprawdzie nie otrzymał propozycji, ale na pewno odmówiłby.

W styczniu na stronie SKS Bałtyk czytaliśmy: "Chcemy, aby nasze młodzieżowe drużyny walczyły w Centralnej Lidze Juniorów i mierzyły się z najlepszymi w Polsce. Wiemy, jak to zrobić i mamy na to plan."
W lipcu serwis trojmiasto.pl cytował prezesa SKS Bałtyk: "Chcemy iść drogą ŁKS, który również ma trzy drużyny. Mamy sporą liczbę zawodników, a każdy chciałby grać. Damy im taką możliwość na trzech różnych szczeblach."

To o Bałtyku III w klasie B. 1. kolejka, mecz w Gdyni - 11 zawodników, kontuzja jednego z juniorów w 44 min, od tego momentu zespół grał w dziesięciu. 2. kolejka, mecz w Klukowie - DZIEWIĘCIU zawodników. 
B-klasa to koncepcja samego prezesa. Wiemy, że wielokrotnie odradzano mu ją. Skąd się wzięła? Miała być dodatkową wędką, na którą złapie się jak najwięcej juniorów z AP. 

PR to nie blackout

Dlaczego o tym piszemy? Wszystko można dziś sprzedać tanim PR, gadką-szmatką, przedstawić w różowych barwach. W zalewie informacji nikt tego nie weryfikuje. Tak samo można kreować się na sprawnego negocjatora, który gładkimi słówkami oferuje projekt, perspektywy, ścieżkę kariery, rozwój indywidualny. Równie łatwo, zwłaszcza na dłuższym dystansie, da się sterować opinią na temat innego podmiotu. Że nie chce kompromisu albo mediatora, że wybrał inną drogę, że prowadzi swoją politykę, że stawia horrendalne żądania, że zerwał umowę itp. itd. Po co drążyć, jaki był powód wypowiedzenia umowy? W pewnym momencie doszło do tego, że naszą bierność na zewnątrz i niechęć do prowadzenia polityki wykorzystano, aby dorobić nam gębę wrogów UM. Tymczasem brutalna prawda jest taka, że akademia akceptowała wszystkie sugestie przedstawicieli Urzędu Miasta na drodze do niezrealizowanego do dziś porozumienia (kompromisu) na linii AP - SKS.

Ostatnio prezes SKS Bałtyk zasugerował, że "problem istnieje od 2017 roku". Pracuje w SKS Bałtyk od końca 2019 i ma odwagę głosić podobne rzeczy... W latach 2017-2019 wychowankowie AP przechodzili do SKS bez przeszkód, w sierpniu 2019 nie obowiązywała już nas umowa z SKS (upłynął okres wypowiedzenia). Coś o tym mógłby wiedzieć Andrzej Adamczyk, członek zarządu SKS Bałtyk. Z AP do SKS przeszła wówczas definitywnie bezpłatnie grupa kolegów i rówieśników jego syna, Patryka. 

Ściemy nie da się uprawiać bez konsekwencji, a już na pewno nie wszyscy ściemę łykają. "Ilu młodych zawodników będzie chciało grać w Akademii Piłkarskiej „Wedel”, czy jak tam ona będzie się nazywać, przekonamy się na początku lipca."  Takie pytania (29.04.) padały w artykułach niszowego (fakt, nie opinia) gdyńskiego portalu w jakiś sposób inspirowanego przez środowisko SKS Bałtyk, ponieważ podobnych głupot nie mógłby wymyślić nawet ten redaktor.
Gdyby nie był sterowany, przyszedłby w lipcu na treningi drużyn AP, policzył zawodników, następnie dodał i sam sobie odpowiedział na pytanie. Pomyśleliśmy, że chętnie wyręczymy redaktora i policzymy zawodników w akademii prezesa Paszulewicza. Nie było kogo liczyć. 

I następny cytat, tzw. lid, cuchnący clickbaitem na kilometr: "Konflikt pomiędzy Akademią Piłkarską, która bezprawnie używa nazwy Bałtyk Gdynia a klubem z 90letnią historią wszedł w nową fazę."  Świadomy dziennikarz w 60 sekund znalazłby w sieci podpowiedź, że SKS Bałtyk skutecznie zastrzegł do tamtej pory herb. I, jak dotąd, nic więcej. Na próbę wmieszania w to Wedla, firmy, której CEO jest naszym wiceprezesem (Maciej Herman), brak słów. Znak słowny Bałtyk Gdynia nie został zastrzeżony przez Urząd Patentowy, a jeśli zostanie, pójdziemy do sądu. 

Czytaliśmy dalej: "Wielkie zamieszanie zrobiło się po pierwszym spotkaniu z rodzicami prezesa SKSu Jacka Paszulewicza. Nagle działacze akademii zorientowali się, że do właściwego Bałtyku może odejść dużo więcej zawodników, niż przewidywali." To nic, że burzliwy przebieg wspomnianego spotkania był raczej początkiem zwijania się, a nie rozwoju projektu SKS Bałtyk. Za moment przeczytacie o tym, jak absurdalną deklaracje złożył wówczas prezes SKS Bałtyk. To jednak nie przeszkadzało w narracji ekipy SKS. Tak samo jak ZEROWA frekwencja na ostatnim spotkaniu tej serii w czerwcu. 

Z innego artykułu (30.03.), prawdę powiedziawszy paszkwilu, dowiedzieliśmy się, że organizujemy tajne komplety pandemiczne. I to ostatnie zdanie: "Sprawa została zgłoszona na Policję." Jakby autor nie przekroczył granicy zawodowego obciachu innym zdaniem dwa miesiące wcześniej (2.02.): "Jeśli Akademia nie zaakceptuje propozycji SKSu, to musi się liczyć zarówno ze stratą dotacji, jak i wycofaniem z rozgrywek ligowych."  Zastanawialiśmy się, czy nie wystąpić przeciwko autorowi tych bzdur, nie przekazać sprawy do reprezentującej klub kancelarii adwokackiej celem konsultacji, czy nie nastąpiło naruszenie dóbr osobistych, również z zastosowaniem do osób prawnych zgodnie z art. 43 Kodeksu Cywilnego. Jednak zaniechaliśmy. Nie wykluczamy, że te banialuki czytało max 20 osób, z czego połowa to inspiratorzy. 

Panie red., w lipcu dostaliśmy licencję na dwa lata.

Poniżej screen z profilu redaktora na FB. "Akademia się burzy". Jakie lokaty? Kto tak pisze? Czy to aby nie trolling typowego netowego napinacza? 



Chlewu wokół klubu nie wybaczymy

Takich i innych historii doświadczyliśmy przez ponad rok całkiem sporo. Wiele z nich nie nadaje się do upublicznienia, bo kompromituje ich bohaterów czy animatorów. Nie jest naszym celem obnażanie środowiska, w którym funkcjonujemy, poniekąd byłoby to podcinanie gałęzi na której siedzimy, tyle że to drzewo ma więcej gałęzi. Większość jest zdrowa, wolna od huby. Ataki z zewnątrz nie przeszkodziły akademii w żaden sposób, naszą wizytówką jest codzienna praca, jednak - przepraszamy za słowo - chlewu, jaki zaczął się niedługo po wyborze nowego prezesa SKS Bałtyk i trwa do dziś, nie zapomnimy i nie wybaczymy nigdy. Klub młodzieżowy, skupiony jedynie na zadaniach statutowych, nie prowadzący selekcji, nie afiszujący się z tym, czego nie zrobi, czego nie osiągnie i gdzie nie awansuje, został wciągnięty w rozgrywkę, w której ostatecznie musiał odbić piłkę. Długo zarzucano nam, że wyłącznie bronimy się, że milczenie to zła taktyka itp. Odezwaliśmy się RAZ, DRUGI, ale psy dalej szczekały. Nie cieszą nas artykuły takie jak ostatnio na trojmiasto.pl ( LINK ), ponieważ pod nimi (w komentarzach) wybija często takie zidiocenie, że ludziom społecznie zarządzającym stowarzyszeniem młodzieżowym opadają ręce. Z tych komentarzy dowiedzieliśmy się, że komuś nie pasują busy wynajmowane przez klub. Pzez lata NIKT w klubie (ani trenerzy, ani rodzice, ani zawodnicy) nie zająknął się na ten temat. Autora tego postu zapraszamy do biura. Chętnie porozmawiamy o tym, co jest nie tak z busami. Krytyk otrzyma możliwość konfrontacji wymiany opinii z trenerami. Zarząd tymi busami nie jeździ, więc jego osąd byłby niemiarodajny.

Stary wróg, zarzuty nieznane

W akademię najłatwiej uderzyć utożsamiając ją ze Stanisławem Rajewiczem, dyrektorem klubu. Akademia Pana Stasia albo Akademia Pana Kleksa - to ma być epitet w kierunku akademii. Tylko jego konotacje nie są do końca zrozumiałe. Co się pod nim kryje?
Kilku(nastu) kibiców ma niezdefiniowany od dawna problem z Rajewiczem, a prawdopodobnie nie poznałoby go na trybunie NSR. Większość z nich nigdy nie zamieniła z nim słowa, większość nie ma zielonego pojęcia, jak było w akademii i jak jest. Ci ludzie byli nieszczęśliwi, gdy Rajewicz był dyrektorem SKS Bałtyk w najlepszym (jedynym dobrym?) jego okresie w XXI wieku (lata 2006-11, podróż od średniaka IV ligi do czołówki II ligi, od 100 do 2000 kibiców na trybunie NSR), więc tym bardziej muszą cierpieć dziś. Za to dla własnej wygody wciąż mają tego samego wroga. Nie masz punktu zaczepienia, a chcesz uderzyć w AP, napisz coś o Rajewiczu.

Drodzy Internauci, jeśli znajdziecie jakiekolwiek uchybienia w pracy dyrektora lub samej AP, prosimy ich o przekazanie bezpośrednio na adres e-mail prezesa Mariusza Puchalskiego: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Komentarze na trojmiasto.pl nie są lekiem, jeśli coś was boli. 

Nie tylko kibice mają kłopot ze zdefiniowaniem wroga. Prezes SKS Bałtyk dostrzegł niebezpieczeństwo nawet w osobie Rafała Prokopa, taty Mateusza, kierownika zespołu 2008, zawodowo dziennikarza Radio Kaszebe. Fragment zakreślony na niebiesko to czysty Matrix. "Stowarzyszenia działającego dotychczas pod nazwą AP Bałtyk Gdynia."  Ech... 

Fakty zawsze się obronią

Jacek Główczyński z trojmiasto.pl trafnie opisał bieżącą sytuację, wystarczyło kliknąć w linki powyżej, więc tu jedynie skupimy się na kluczowych dziś kwestiach, bo historia tzw. negocjacji jest długa i, niestety, dołująca. Dlaczego - przykłady na końcu.

SKS Bałtyk złożył propozycję transferu 14 zawodników z rocznika 2003 i 14 - z 2004. Od roku nasza koncepcja przewidywała, że do SKS może przejść cały zespół 2003 (nawet 25 zawodnkików), lecz ostatnie miesiące skutecznie ją weryfikowały. Np. po rundzie jesiennej i na początku roku liderzy tej drużyny nie mogli trenować z kadrą V ligi, mimo że zabiegał o to jej szkoleniowiec (już były) Maciej Laskowski. Prezes SKS Bałtyk i obecny koordynator mieli z tym problem. Po udanej wiośnie w LM U-19 Cezary Dusza, Marek Jaryczewski i Adam Szczot przeszli do Czarnych Pruszcz Gd., beniaminka IV ligi.
Podkreślmy to - pod koniec czerwca najstarsza drużyna AP (U-18) liczyła 29 zawodników, którzy mieli przed sobą jeszcze rok wieku juniora (w założeniu: w barwach SKS). Istnieje obawa, że max 1/3 z nich doczeka przy Olimpijskiej wieku seniora. 

Jednocześnie nie zgadzaliśmy się na rozbicie rocznika 2004, który ostatecznie częściowo został rozbity, o czym już było. Po 30 czerwca każdy zawodnik jest wolny, rok w rok istnieje ryzyko osłabienia kadry. Skoro 14 juniorów zapragnęło pójść za trenerem i workiem obietnic, należało jedynie dograć formalności. To nie jest skomplikowane, sami w sierpniu pozyskaliśmy kilkunastu zawodników za pieniądze.

14 lipca otrzymaliśmy wiadomość: "W nawiązaniu do wysłanego przez nas maila z dnia 05.07.2021 proszę o przedstawienie warunków na jakich moglibyśmy pozyskać zawodników którzy w poprzednim sezonie reprezentowali AP Bałtyk. Poniżej przesyłam uzupełnioną listę zawodników którzy zgłosili akces kontynuowania szkolenia piłkarskiego w naszym klubie. Mając na uwadze przysługujący AP Bałtyk ekwiwalent za wyszkolenie zawodników, proszę o pilną informację na jakich zasadach moglibyśmy pozyskać definitywnie w.w zawodników do naszego klubu."

Skoro wcześniej SKS Bałtyk konsekwentnie odrzucał nasze polubowne propozycje, odpowiedzieliśmy standardowo. 16 lipca wyliczyliśmy ekwiwalenty PZPN za każdego zawodnika. Przestrzeń do negocjacji była ogromna. 27 lipca otrzymaliśmy ofertę... bezpłatnego transferu definitywnego z udziałem 45% w ew. następnych transferach. Swoją drogą, dlaczego nie fifty-fifty? Zresztą to i tak wirtualna kasa. I po co było pytać o ekwiwalenty 13 dni wcześniej?

W finale negocjacji (11 sierpnia) akademia zaakceptowała transfer każdego z zawodników za 1 zł i postawiła jeden warunek - prawo do herbu. I ten kompromis został odrzucony. Wyraziliśmy chęć oddania za 28 zł zawodników, za których w ostatnich dwóch latach zapłaciliśmy innym klubom ok. 20 000 zł z tytułu ekwiwalentów. Równowartość 1/4 piłki, którą na co dzień trenujemy to za drogo. Na herb nie zasłużyliśmy... Wśród tych 28 zawodników co najmniej połowa spędziła w AP 5 lat lub więcej. Pewnie za rok SKS chciałby następnych juniorów za free, ale tymczasem ZABRANIA im grać w koszulce z herbem... 

Wobec tego w terminie przewidzianym przepisami (do 72 h) przesłaliśmy do SKS Bałtyk oświadczenia klubu odstępującego z wyliczonym ekwiwalentem. Prezes SKS Bałtyk doskonale wiedział, jakie konsekwencje niesie ze sobą uprawnienie 28 zawodników do rozgrywek na podstawie takiego dokumentu. Uprawnienie = nieodwołalny obowiązek zapłaty ekwiwalentu. Wyszło 133 015 zł. Nikt o zdrowych zmysłach nie ściąga na klub takiego ciężaru. SKS Bałtyk zanegował kwoty ekwiwalentów, do czego miał prawo, dopiero w piątek, w ostatnim możliwym terminie. W najbliższych dniach związkowa komisja wyliczy ekwiwalenty, co nie zmieni sytuacji ani na jotę, za to może przyspieszyć rozwój wypadków. Końcowa kwota może zmniejszyć się o kilka procent (albo zwiększyć), ale przecież nie o to chodzi w proteście SKS Bałtyk.

Hucpa z mediatorem, blef na 160 tysięcy 

Zdumiewający pomysł SKS Bałtyk z mediatorem sądowym ( LINK ) to zwykła hucpa. Kolejna próba ubrania się w szaty anioła pokoju. Raptem kilka godzin po tym, jak otrzymaliśmy pozbawione podstaw wezwanie do zapłaty 180 000 zł za korzystanie z herbu, gdy po raz kolejny SKS Bałtyk postraszył nasz sądem cywilnym, dowiadujemy się o koncepcji mediatora. Adresat pisma (UM) od ponad roku starał się wypracować kompromis, organizował trójstronne spotkania (też telekonferencje podczas lockdownu), aby po roku w nagrodę za wysiłki otrzymać pismo z prośbą o "poparcie i rekomendację rozwiązania, w którym sporna sprawa zostanie skierowana do mediacji przez mediatora wpisanego na listę stałych mediatorów prowadzonych przez prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku."  

Spór o ekwiwalent rozstrzygnie niebawem Pomorski ZPN. Przejawem bezbrzeżnej naiwności byłoby, gdybyśmy liczyli na przelew w wys. 133 015 zł. Gdy w kwietniu prezes Jacek Paszulewicz na pierwszym spotkaniu z rodzicami deklarował, że zapłaci 160 000 zł za ich dzieci, zachodziliśmy w głowę, co u licha. Stan konsternacji trwa do teraz. Do tej sytuacji odnieśliśmy się bezpośrednio na FB (28.04.). Poniżej screen z clou tematu. 

To istotne, więc chcemy podkreślić, że - skoro w SKS tylko mówią, że mają środki, a tak naprawdę ich nie mają (o czym wie każdy zorientowany) - byliśmy również gotowi bezpłatnie wypożyczyć zawodników z rocznika 2003. I ten wariant został odrzucony, mimo że transfer czasowy nie powinien być dla SKS kłopotem, ba, wpisywał się w ich strategię. Zapoznajmy się z wypowiedzią prezesa SKS dla trojmiasto.pl (10.02.) na temat pozyskania Gracjana Szpuchy (też rocznik 2003). Według portalu, został wypożyczony z UKS SMS Łódź do końca sezonu z opcją przedłużenia.
- Idealnie wpisuje się w profil piłkarzy, których szukamy. (...) Szukamy wzmocnień na miarę naszego budżetu, młodych chłopaków z potencjałem na juniorskie i młodzieżowe kadry, a w dodatku pochodzących z regionu.

Szpuchy już nie ma przy Olimpijskiej. 

Herb

Dalsze ruchy prezesa SKS Bałtyk, o czym napisał red. Główczyński, to ciosy na oślep. Młodzież z Bałtyku AP albo ma koszulki bez herbu, albo gra z zaklejonym herbem. W większości przypadków koszulki są własnością rodziców od czasu sprzed zakazu. 
Prezes SKS Bałtyk dotąd nie pojął, że już dobrych kilka miesięcy temu mogliśmy zmienić herb, angażując do tego topową agencję z branży identyfikacji wizualnej. Dziś nie miałby ŻADNEGO punktu zaczepienia. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ niezależnie od wydarzeń liczyliśmy na porozumienie. Zmiana herbu będzie zadrą w sercu, ale człowiek robi to, co musi. Z nowym herbem da się żyć, z gwoździem w korkotrampku nie da się grać. Jeśli prezes SKS Bałtyk chce spotkać się z nami w sądzie cywilnym, jesteśmy gotowi. Najpierw jednak on musi na serio przemyśleć scenariusz na najbliższe tygodnie. Odmowa zapłaty ekwiwalentów = duży kłopot. To wie każdy, kto działa w futbolu. Tylko raz w ostatnich latach Pomorski ZPN zajmował się podobną sprawą, oczywiście, zakończoną tym, że klub pozyskujący zapłacił. Nie ma innej opcji. No, niby jest - można nie płacić i szybciej lub później wylecieć z rozgrywek. Na ten scenariusz niepokój ogarnął rodziców, którzy trzy miesiące wcześniej na własne uszy słyszeli, że Jacek Paszulewicz wyłoży 160 000 zł na ich pociechy. Wysoce niefortunna byłaby sytuacja, w której drużyna U-19, mająca realne szanse na awans do wiosennej LM, straciła je z powodu walkowerów.

Tylko, czy to będzie kłopot dla prezesa SKS Bałtyk? 
Anegdotka z życia wzięta. Czas: ok. półtora roku temu, miejsce: biuro SKS Bałtyk.
A w nim Dawid Kręcki, wówczas regionalny koordynator certyfikacji PZPN, zarazem starszy brat Piotra, byłego zawodnika SKS, dbający o jego interesy.
Wchodzi prezes SKS, rozwija się rozmowa: "To pan przyznał mojej akademii złotą gwiazdkę?"
Dawid Kręcki: "Nie, panie prezesie, Bałtyk wystąpił o brązową".
Jacek Paszulewicz: "Mówię o Jaguarze".

Skoro to nie jego akademia, proste, że należało zabrać jej herb. Pion młodzieżowy w rozumieniu całego Bałtyku wygląda jako tako, może nawet nieźle, bez dwóch zdań najlepiej od lat. Poprawa jest widoczna na każdej płaszczyźnie. Jakim taktykiem trzeba być, żeby w fazie (wzrostowej) ofensywnej zarządzić kopanie w aut? Albo robić wślizgi?

Ponoć niezależna kancelaria oszacowała wartość herbu na 3,6 mln zł. Udostępnienie go akademii kosztowałoby więc 1,8 mln. Za dużo. Że dziwne, to wiadomo. Czemu nie 100 mln? Naszemu byłemu partnerowi nie opłaca się taki deal. Rodzice usłyszeli od prezesa SKS Bałtyk, że za zgodę na udostępnienie nam herbu mogłyby go spotkać konsekwencje. Nikt nie wie, jakie.
Za to realne i poważne konsekwencje niezapłacenia ekwiwalentów to małe miki.

Dołujący czas

Na koniec miało być, dlaczego negocjacje z prezesem SKS Bałtyk są zwyczajnie przygnębiające. To człowiek, który od początku rozmów nie ma nic do zaoferowania. Oprócz 45% udziału w przyszłych transferach, oczywiście. Z tego jednak ani dziś, ani jutro nie zainwestujemy w rozwój AP.

1 grudnia ub.r. o godz. 21:37 otrzymaliśmy od prezesa SKS Bałtyk tzw. końcowy wariant umowy z poleceniem akceptacji pkt. 1-8 w terminie do 4 grudnia godz. 14:00 (zawsze to lepsze niż 2 grudnia godz. 14:00 :)
Ów wariant zawierał 10 punktów, dziesiąty informował, że pkt. 1-6 NIE PODLEGAJĄ negocjacjom. Czy można było dziwić się naszemu zmieszaniu, gdy później gdzieniegdzie czytaliśmy, że trwają... negocjacje. Zastanawialiśmy się, jakim słowem określić negocjacje spraw niepodlegających negocjacjom.

Drugi przykład:
W lutym br. podczas spotkania przedstawicieli obu klubów otrzymaliśmy umowę, w której m.in. zarząd AP miał zobowiązać się do "dokonania wpisu do statutu Bałtyk Gdynia AP mówiącego, że Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia szkoli na potrzeby i dla SKS Bałtyk Gdynia".
Zmiany w statucie należą do kompetencji Walnego Zebrania. Zarząd nie ma tu nic do gadania. Aby być w zgodzie z chronologią zdarzeń i odmalować od miesięcy nic nie wnoszącą strategię naszego byłego partnera - oczekiwany przez SKS zapis odrzuciliśmy w korespondecji e-mail DWA miesiące wcześniej! Wyjaśniając, dlaczego.
W spotkaniu w dniu 10.02. ze strony SKS uczestniczyli również panowie reprezentujący kancelarię prawną, stąd nasze podwójne zdumienie, że podpunkt o żądanej zmianie statutu AP wciąż istniał. Naszym zdaniem, to zapis dotknięty wadą. Nie posiadamy wiedzy, czy prawnicy czytali umowę. Za to usłyszeliśmy opinię, że w tym względzie mogli zaufać innemu absolwentowi prawa, Jackowi Paszulewiczowi. Do tego, abyśmy zobowiązali się do szkolenia na rzecz SKS Bałtyk, wystarczy zwykła umowa. Obecny zarząd AP nie widzi powodu, aby grzebać w statucie pod dyktatem osób z zewnątrz. Zwłaszcza, że statut zobowiązuje członków do zachowania autonomii stowarzyszenia.

Prezes SKS Bałtyk oczekiwał, że będziemy musieli go pytać o zdanie przed rozmowami z Energą, chciał zabronić nam prawa do powołania drużyny dziewcząt, sekcji e-sport oraz teqballa. Na to ostatnie zareagował Michał Listkiewicz, szef Polskiego Związku Teqball. Wiceprezes SKS Bałtyk skomentował, że to NIEZGODNE z ustawą o sporcie. Gdy to mówił, prezes siedział i milczał obok. 

Spróbujmy spiąć klamrą powyższy fragment: 11 marca 2020 w wywiadzie dla laczynaspilka.pl Jacek Paszulewicz przedstawił się jako dyrektor AP Jaguar i przezes SKS Bałtyk. Pół roku później wpisał się do protokołu jako trener SKF Jaguar. Czy prawdziwy człowiek renesansu zabroniłby zaprzyjaźnionej organizacji powołania sekcji teqballa czy e-sportu? W imię czego miałby ją moderować, skoro sam nie zna ograniczeń? 

Postawmy też inne pytanie: Czy Michał Listkiewicz ma jakąkolwiek wiedzę, co dzieje się w jego klubie? Czy w historii z teqballem da się znaleźć analogię ze słynną "jedną czarną owcą", wielką pomyłką byłego prezesa PZPN, pewnie jeszcze jest na to za wcześnie, ale kropek do połączenia ołówkiem jest już sporo. 

Tyle na temat wydarzeń, które nie powinny się wydarzyć i które w dużej mierze wywołują niepotrzebne i niezdrowe emocje, szkodząc wizerunkowi klubu, również paraliżując codzienną rutynę pracy w AP. Akademia to nie korpo, w którym można oddelegować cały dział do szermierki z prezesem innego klubu. Nikogo to nie kręci. Jednocześnie cierpią inne kwestie. Dlatego mówimy dość. 
Nie zamierzamy w tym dłużej uczestniczyć. Nie będziemy ciągle tłumaczyć, co się u nas dzieje. Nikt z parteru nie tłumaczy się za sąsiada z piętra, który noc w noc urządza party disco polo. Jak ma być sąd, niech będzie sąd. Chętnie skonfrontujemy każdy podany wyżej fakt i wiele innych. Argumentów, świadków, sprzymierzeńców i determinacji nam nie zabraknie. 

SKS Bałtyk Gdynia Akademia Piłkarska
---
30.08.2021

Dziś obchodzą urodziny:

Dariusz BRYNDZA

Mecenas Główny

Partnerzy

Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Akademia Piłkarska Bałtyk Gdynia
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.